Wszystkie metody zawierające koszty, jako główny punkt odniesienia, nie uwzględniają bowiem popytu. Ceny, oparte na kosztach, nastawione są na maksymalizację efektów eko­nomicznych w krótkich, a nie długich okresach. Jest to charakterystyczne dla orientacji produkcyjnej. Metody oparte na popycie — w odróżnieniu od metod kosztowych — uwzględniają intensywność popytu, jego charakter i strukturę. Wymagają gromadzenia i analizo­wania informacji rynkowej, badania elastyczności popytu względem cen i tzw. giętkości cen..Metody te uwzględniają potrzebę różnicowania cen w zależności od różnych sytuacji rynkowych.

W zależności od tego jak dalece poziom tej ceny przewyższa koszt zmienny, część ta może być większa lub mniejsza. W rezultacie więc sytuacja taka może przyczynić się do powiększenia zysku całkowitego lub zmniejszenia strat. Ustalenie ceny na poziomie kosztu zmiennego (P3) nie powoduje z kolei żadnych negatywnych reperkusji ekonomicznych, jeżeli przedsiębiorstwo wytwarza inne pro­dukty przynoszące mu zysk. Straty natomiast powoduje cena kształtująca się poniżej przeciętnego kosztu zmiennego.Wynika stąd wniosek, że nie zawsze cena produktu musi pokrywać wszystkie ko­szty i przynosić zysk.

Korelacja ceny z kosztami, podobnie jak z popytem, jest również bardzo scisła. Przy danych kosztach, im wyższa jest cena, tym wyższy jest zysk. Z kolei przy danej cenie wielkość zysku zależy od poziomu kosztów. Na problem relacji zachodzących pomiędzy ceną a kosztami trzeba spojrzeć z kilku punktów widzenia. Celowe jest rozpatrzenie tej sprawy na podstawie krzywych kosztów (w krótkim i długim okresie).W krótkim okresie można analizować związek ceny z kosztami na podstawie następujących rodzajów kosztów:   koszt przeciętny całkowity (Kpc),koszt przeciętny zmienny (Kpz),  koszt krańcowy (Kk).

Ceny mają więc tutaj cha­rakter zewnętrzny. Są one ustalane poza przedsiębiorstwem. Jednakże nawet wówczas, kiedy ceny są dekretowane przez centralny organ gospodarczy, przedsiębiorstwo może mieć pewien wpływ na ich tworzenie chociażby przez fakt dostarczania informacji do tworzenia cen. Nie wszystkie produkty objęte są zresztą reglamentacją cen. W pewnych przypadkach przedsiębiorstwo może ustalać ceny samodzielnie lub opierając się na zasadach ustalonych centr-iinie.Z reguły jednak ceny mają charakter zewnętrzny. Zasada nadania cenom ta­kiego charakteru jest w istocie rzeczy słuszna.

Konkurencja monopolistyczna jest inaczej mówiąc — taką sytuacją rynkową, w której produkt różni się w pewnym stopniu od innych produktów, a na rynku występuje kilka albo nawet dużo podmiotów. Wielkość przedsiębiorstw jest zróż­nicowana (od dużych do. małych). Popyt może być elastyczny lub nieelastyczny zarówno w odniesieniu do przedsiębiorstwa, jak też całej gałęzi. Konkurencja monopolistyczna umożliwia przedsiębiorstwu w dużej mierze oddziaływanie na cenę. Ponieważ krzywa popytu w warunkach konkurencji monopolistycznej ma kształt krzywej spadającej, przedsiębiorstwo musi podejmować świadome decyzje cenowe, skoordynowane z decyzjami w zakresie pozostałych elementów kompozycji marketingowej.

Tego rodzaju sytuacja określana jest mianem konkurencji monopolistycznej. Określenie „monopo­listyczna” wskazuje, że przedsiębiorstwo usiłuje stworzyć sobie swój własny mały monopol. Termin „konkurencja” oznacza, że występuje jeszcze w takim przypadku sytuacja konkurencyjna, chociaż nie w znaczeniu konkurencji doskonałej czy oligo- polistycznej. Na rynku istnieją bowiem jeszcze produkty, które w jakimś stopniu mają charakter substytucyjny w stosunku do produktu (produktów) wytwarzanych przez owego małego monopolistę, co stanowi ciągle jeszcze zagrożenie dla przedsię­biorstwa monopolistycznego.

Decyzje takie muszą być jednak bardzo wyważone. Są one bowiem obarczone dużym stopniem ryzyka. Konkurenci mogą nie podjąć analogicznych decyzji i wtedy przywódca cenowy na­rażony jest na straty. W warunkach konkurencji ołigopolistycznej przywódca cenowy musi dyspono­wać możliwie dokładną informacją o kosztach wytwarzania w całej gałęzi wytwa­rzającej dany produkt oraz o popycie na ten produkt. Odchylanie się ceny ustalonej przez przywódcę cenowego od poziomu ceny rynkowej jest wysoce ryzykowne i z re­guły, przynajmniej w krótkich okresach w sytuacji ołigopolistycznej występuje zamrożenie cen.

Sytuacja taka doprowadza do wojny „cenowej” lub też do ugody pomiędzy konkurentami, która wprawdzie — jak już wiadomo — zabroniona jest przez państwo, jednak bardzo często ma ona miejsce.W wyniku takiej zgody cena ukształtuje się na nowym poziomie. Niekiedy jednak wpływ przedsiębiorstwa odgrywającego rolę przywódcy cenowego może być sku­teczny. Może ono ustalić cenę na nowym poziomie, jeżeli na przykład nastąpił wzrost kosztów robocizny przy wytwarzaniu produktu w całej gałęzi. Wtedy zwięk­szenie ceny zostanie zaakceptowane przez pozostałych konkurentów. Może on również próbować podnieść cenę (powrócić do poprzedniego poziomu ceny rynkowej) po jakimś dłuższym okresie od momentu jej obniżenia.

Popyt zrówna się wtedy z podażą i rynek powinien być w stanie równo­wagi. Wówczas ilość towaru i jego cena, którą Wszyscy dostawcy są skłonni zaofero­wać, jest równa ilości i cenie, którą nabywcy mogą zaakceptować. Przy tym pozio­mie ceny na rynku nie ma w zasadzie nabywców, którzy byliby, skłonni zapłacić wyższą cenę oraz sprzedawców oferujących cenę niższą. Cena równowagi nie jest kategorią statyczną, ale zmieniającą się (dynamiczną). Jeżeli nastąpi wydatny wzrost podaży (np. w wyniku urodzaju produktów rolnych), spowoduje to spadek ceny i wzrost popytu. Równowaga ustali się w nowym punkcie.

Zależności między podażą a ceną można również analizować za pomocą podob­nych narzędzi, jakie zastosowaliśmy przy analizie popytu. Jak już wiadomo, krzywe popytu wskazują, jaką ilość dóbr nabywcy byliby skłonni kupić przy różnych ce­nach. Krzywe podaży informują natomiast, ile dóbr byliby skłonni dostarczyć na rynek dostawcy przy różnych cenach. Obie te krzywe odzwierciedlają zatem postawy nabywców i dostawców i prawdopodobne ich zachowanie się względem danego produktu na określonym rynku. Krzywe podaży mają z reguły kształt rosnący, tzn. dostawcy są skłonni oferować w zasadzie większe ilości dóbr przy wyższych cenach.

zylaki_3287191

Bardzo to naciągana metafora ! niezbyt potrzebna. W przypadku sportu wręcz zbędna. Wystarczyłoby powiedzieć „urządzenia sportowe”, czy też „za- bawowo-sportowe” — i’sprawa byłaby jasna.Ale autorka (lub jej konsultanci) idzie dalej. Powierza owej „infrastrukturze” rolę „stymulowania rozwoju dziecka .w wieku’ przedszkolnym”. Stymulować to tyle co . zachęcać, podniecać, dawać bodźce. Czyżby czysto materialne-obiekty były obdarzone taką zdolnością? A móże bodźce płyną ze strony odpowiednich organizatorów zabaw i gier, którzy wykorzystują w tym celu odpowiednie urzadzenia i tereny? W. takim razie-należałoby już mówić o „strukturze”. niż „infrastrukturze”, jeżeli się ko­niecznie pragnie używać uczonych słów.

635380948670361670

Zawsze były i będą argumenty świadczące o sportowej i pozaspor­towej wadze sprawy. Problem’jedynie w tym, czy wysoko wzno­szącej się przez trzy dziesiątki lat linii naszych sukcesów mię­dzynarodowych towarzyszył równie stromy wzrost sukcesów na miarę krajową.Otóż — ogólnie biorąc — nie towarzyszył. Świadczyły o tym liczby ćwiczących i zrzeszonych w sekcjach i klubach. Stan -i liczba urządzeń, w przeliczeniu na Jednego obywatela PRL. Zdolność sportu do współdziałania w walce z patologią społecz­ną. Z chorobami cywilizacyjnymi, znużeniem, przedwczesną sta­rością itp. Niestety, nie notujemy tu błyskotliwych sukcesów na miarę olimpijską. Gorzej, wleczemy się w ogonie Europy.

mid_3428

Być może pomoc udzielana przez ruch olimpijski dobrej stronie natury ludzkiej oraz wartoś­ciom humanistycznym i humanitarnym nie jest tak wielka, jak się często patetycznie głosi. Ale w odpowiedzi na melancholijne przysłowie: „Nie czas żałować róż, gdy płoną lasy”; ruch olimpij­ski przypomina, że lasy zawsze płonęły i, zawsze trzeba je było.— i będzie ratować. A róże są człowiekowi potrzebne. Na rok przed olimpiadą wiemy już niemal – wszystko o wa- ‘ runkach przygotowań i startu w igrzyskach. Znamy atmosferę  towarzyszącą tym przygotowaniom w wielu krajach. Nie jest tajemnicą tło polityczne, na którym wszystko to się rozgrywa.

Najseksowniejsze_kobiety-sportowcy_7

Rozbijały ją wojny, wielkie konflikty społeczne ukazywały to, co było w niej utopijne. Jesteśmy świadkami rozpętywania raz po raz średnio­wiecznych fanatyzmów. Czy idea pochodni i lauru jest w stanie ’ je wstrzymać?  A jednak nich olimpijski broni się dzielnie. Zwalcza, jak potrafi własne słabości, modernizuje swą optykę społeczną i narodową, szuka dróg wyjścia z kryzysu amatorstwa. Myślę, że umiejętnie wykorzystuje rys charakterystyczny współczesnej kultury: jej, wielotorowość/ wielopostaciowość. Olimpizm nie uważa siebie za najważniejszą sprawę, w świecie wojen, głodów;konfliktów i zagrożeń. Ale też nie sądzi, żeby jego nieobecność mogła tu w czymkolwiek pomóc.

pobrane (1)

Współcześni sportowcy wysokiej klasy coraz wyraźniej stają/, się kategorią społeczną aktorów ludzi zajmujących się czasem wolnym in­nych ludzi. W niekończących się sporach na temat profesjonalizmu w ęporcie zbyt słaby akcent pada na to zjawisko. Sportem świa­towym mocniej chyba rządzą (a może tylko mocniej interweniują) prawa wielkiego widowiska niż klasyczne prawa rynku. Być może dlatego ów rynek nie. jest wszechwładny. I być może dlatego wielki sport jak każde wielkie widowisko, jak sztu­ka niesie w sobie pewne wartości nieprzekładalne na pieniądze. „Ludzie zajęci czasem wolnym innych ludzi”… Brzmi to poważniej i bardziej zobowiązująco niż się zdaje.

pobrane

Przełomu dokonał niezwykły rozwój widowiskowych form sportu w niemal wszystkich dziedzinach. Potężnie zadziałała tu także telewizja. Odtąd mecze, mityngi, rozgrywki, mistrzostwa trzeba organizo­wać wtedy, gdy masy dysponują wolnym czasem.’ Niedawno jeszcze Boże Narodzenie i Wielkanoc były w Europie dla sportowców +-. jak i dla innych — dniami, wolnymi. Teraz startuje się i walczy w dziesiątkach challenge’ów i mityngów, których bez­pośrednia transmisja wypełnia świąteczne popołudnie. Wolna sobota nie uniknęła tego losu. Przeciwnie, zachęciła do organi­zowania turniejów parodniowych, swego rodzaju sportowych fe­stiwali. Zresztą analogie . z estradą są oczywiste.